Załóż bloga Zaloguj się


Pierdol ten świat to on jest właśnie piekłem.

Umrę sama z siebie. Po prostu.

perwers | 04 Marzec, 2010 19:05

Zaczęłam robić listę. Listę rzeczy które chce zrobić przed śmiercią im szybciej je wykonam tym szybciej pozbędą się mnie z tego świata. Prawie jak w szkole uczuć. Tylko że ja nie mam pięknego głosu jak bohaterka i nie widzę pozytywów, nie jestem tez chora.
 
Tak jak dziewczyna z filmu chcę być w dwóch miejscach jednocześnie ale to zajmuje 3 miejsce. Ostatnie. 2. Nauczyć się jednego tańca od poczatku do końca. Pierwsze miejsce, najważniejsze. Powiedzieć Łukaszowi prawdę, Łukaszowi, Kasi i wszystkim.
 
Nie martwcie się, wybrałam najmniej bolesny sposób unicestwienia samej siebie. Zanim to zrobie pożegnam się. Przecież zawsze to robię.

Spójrz na świat dookoła brudne mury miasta.

perwers | 27 Luty, 2010 21:46

Patrzę na ten skurwiały świat i żygać mi się chce.Wszystko sprzedajne.  Lepsze, gorsze, tanie, droższe. Kurweskie.
 
W miescie wszystko upierdolone w głupawym JP. Gdzie nie spojrzeć szerzy się  komercha. Nie narzekam na wszystkich ale ludzie przystopujcie. Nie pamiętam juz nawet kiedy ostatni raz gadałam  z kimś normalnym. Z kimś kto nie ocenia ludzi od tak sobie. Z pewności anie jestem lepsza ale próbuję się zmieniać. Nie noszę pół tony tynku na ryju czy nie wpycham sie facetom do wypasionych furek. Nie chodzę do modnych klubów i nie wracam co dzień pijana i w dodatku bez bluzki czy majtek.
 
Łukasza kocham co jest pewne, ale pewne jest też to, że on mnie nie bardzo.  Przytłaczające. Idiotyzm jest we mnie bo ile można myśleć o jednym chłopaku a właściwie już facecie. Wmawiałam sobie, że przecież sienie zakocham bo nie chcę żyć jak moi starzy. Chyba ogłupiałam i świat ogłupiał razem ze mną.

Denerwuje mnie, to że nie moges ie nawet wypłakać w spokoju. Wszyscy w koło pytają co jest co się stało. Cóż może nie mam ochoty im odpowiadać. Oni wciąż nalegają wiec się denerwuje jestem wkurzona. Mam do tego prawo. Mogę na nich wrzasnąć, chcę żeby się odczepili. W tedy jest ten piękny moment kiedy się obrażaja a ja w jednym momencie mam ich głęboko w swojej grubej dupie, a jednocześnie żałuję, że to zrobiłam. Przyuważyłam też że Łukasz ma mnie i moje zainteresowania, poglądy, a nawet moje życie gdzieś. Tak wiec poddaje się przestaję walczć o cokolwiek. Będę grała obrażone dziecko. Aż pewnego dnia złoty strzał 1 czerwca hm  albo w trakcie wakacji żeby było śmieszniej. Nie mam żadnych motywacji do życia. Bo co ja tu zostawię? Rodzinę ? nie bardzo mi na nich zależy. Katarzynę? Tak jej mi będzie szkoda. Co mam więcej ? Brzydką cerę. Gruby brzuch, uda i tyłek ? Małe cycki ? Oszpecone ciało na rękach ? I nie mam tatuażu tego który miał mi przypominać, że jednak mam po co żyć. Racze nie będę go miała brak funduszy. Może to pożegnanie. A może dopiero witam się. Moze jutro już mnie nie będzie. Jestem psychiczna dziewczynka tak. Ale tylko wobec siebie, potrafię być normalna szaro-bura przy innych.
 
Żegnam./ Witam.

Mówią ryj nie szklanka nie zbije sie ale blizny pozostaną.

perwers | 16 Luty, 2010 21:42

Pozostały blizny, co prawda nie po bójce ale zostały. Okropne, parszywe blizny, na które nie potrafię patrzeć.Jest mi niedobrze na samą myśl, a te mysli sa co raz to gorsze ale jednak ciągnie mni do ostrza z chęcią poczułabym ten ostry ból fizyczny. Ten który przyćmi moją poranioną psychikę, moją własną psychikę która potrafie zrozumieć ja sama, ale potrafię. Nie potrafie zapomnieć stróżki krwi płynacej po ręce. Nie potrafię zapomnieć o tym bólu który sprawiał przyjemność, który był jak działka dla narkomana.
 
Jestem dziwna, tak jestem i nie wstydzę się  tego. Nie wstydzę sie też tego że próbowałam wiele razy skończyć z własnym nieciekawym , oblesnym wręcz życiem. Jak widac nie udało się po raz kolejny. Jestem dziwna, jestem bo któz potrafi przeżyć 43 tabletki acodinu popijane 2 piwami i jakimś tanim alkoholem ? JA potrafię na moje nie szczęście. Nie żygałam , nie bolał mnie żołądek ani nawet głowa, nic. Czułam się może delikatnie otumaniona i śpiąca. Powinnam podziękować Łukaszowi za to że powiedział mi o czyms takim jak acodin gdyby nie on pewnie nie próbowałabym zadnych świństw prócz witaminy C która jadłam mechanicznie. Wiec to się chybanie liczy.
 
Szkoła była dziś szkołą, próbowałam się odprężyć i nawet udało mi sie. Pełno sprawdzianów i kartkówek i mnóstwo głupich i prostackich ćwiczeń. Wykonałam wszystko. Tylko po to by odciąć myśłi od 'Łukasza` nie udało sie zbytnio. Łapie sie na tym ze o nim myslę, a nawet nie myślę tylko fantazjuje. Wymyslam głupie historie jak mogło by być teraz. Myśle sporo o tym co się stało i jak jest teraz. Chyba wszystko to moja wina. Złe zachowanie, albo jakaś nieodpowiednia cecha sprawiła ze mój widok go odrzuca. Nadal jednak utwierdzam się w przekonaniu, że jesteśmy tylko dobrymi kumplami. Tak naprawdę nie jesteśmy dla siebie nikim ważnym. Traktuje mnie jak zwykłą dziwkę taką z ulicy tylko że mi nie musiał płacić.
 
Ze starszymi niby okej. Ale teraz oboje są alkoholikami. Co dzień ( tak jak i dziś) kupują 2 sześciopaki piwa. Nie kupili mi natomiast ćwiczeń i książki do czkoły. Nie mamy przeciez pieniędzy. Jedno uwaza się lepsze od drugiego ale ja nie widze różnicy. Powinnam sie cieszyć bo mam własne łóżko, prawie zawsze pełną lodówkę. Inni nawet tego nie mają.

Tak wiec jestem szczęśliwa z tego co mam, przecież jestem

Nie pytam gdzie jest Bóg,pytam gdzie są ludzie,którzy założyli knebel na głos swoich sumień...

perwers | 15 Luty, 2010 18:34

Łukasz zdał test. Cieszę się.
Walentyni przezyłam ale wyszły paskudne. Niby wmawiałam sobie, że to komercyjne, że to dla małych dzieci, głupich zakochańców ale jednak wolałabym miec do kogo się przytulić w ten dzień. Łukasz był dość przyjemny, pisalismy w miare normalnie, wczorajszy pozytyw był taki, że poczułam się jak w wakacje ta atmosfera gadulcowa te same teksty te same piosenki. Wszystko takie same ale jednak inne, chłodniejsze, surowe oczywiste.
Dziś jakoś mnie olewa, w sumie to nie dziwie mu się. Zdał test chce oblać z kumplami więc jestem mega zadowolona.

W szkole niby normalnie tak standardowo, powol zaczyna wkradać się rutyna. Dobrze, dobrze, źle. Dobrze źle,dobrze. Źle , źle dobrze tak w kółko. Irytuje mnie moje własne zachowanie, nie potrafię się skupić na pisaniu rozprawki, która nigdy nie stanowiła dla mnie żadnej trudności. Wiersza tez nie mogę sie jakoś nauczyć, nie mogę sie skupić.
Właśnie powinnam kuć na matmę ale jakoś nie chcę, przewiduje swoją ocenę.

Czuję sie zupełnie jak w piosence grammatika.

 

Kłaniam się jak najnniżej szczególnie dla Eldoki, cudowny człowiek. W prawdzie nie poznałam go w życiu ale jego teksty poruszają mnie jak nikogo innego.

Gdy ranie Cię słowami czuję się zerem.

perwers | 13 Luty, 2010 17:37

Kolejne ostatki, kolejne w domu. Mam ochotę zapasć się pod ziemie. Chcę zeby mnie ni było od tak sobie mnie nie było. Nie chcę czuć nic. Nie dlatego że jest mi spychicznie źle, nie dlatego że jestem supersamotna. Dlatego, że wszystko mnie męczy, irytuje i tylko osłabia. W rzeczywistości jestem szcześliwa i pędze przed siebie jak reszta świata ale świat się nie zatrzymuje a j atak. Zatrzymuję się na chwilę i myśle o tym co się stało, zastanawiam się co zrobiłam źle, dlaczego są piękniejsze ode mnie, mądrzejsze, zdrowsze dziewczyny, zastanawiam jak mogłoby być, w myślach pisze własny scenariusz życia ale to tylko głuche nadzieje, marzenia , które się nie spełnią.Nienawidze sie na łukaszza gniewać,nienawidze kiedy on jest radosny a ja zła bądź smutna. Nienawidze keidy opowiada mi o dziewczynach , koleżankach czy ślicznych korepetytorkach - studentkach. Nienawidze kiedy nie szanuje moich pragnień mojego  marzenia. Koachm tańczyć od kąd pamiętam ale zdolnosci nie mam, lubie opowiadać o róznych tańcach ale Łukasz mnie nigdy nie słucha, ignoruje lub zmienia temat. Dla niego najwłaściwszy temat to jachty, tak kocha je tak samo jak ja kocham taniec ale ja lubię słuchać o jego     'zbooczeniu zawodowym'. Słucham tez w tedy kiedy nie mam humoru , kiedy jest mi źle. Szkoda że on z taką uwagą nie słucha mnie. Z resztą nie wymagam już tego od niego. Popsuło się wszystko między nami, jesli w ogóle coś było... Jeszcze 2 tygodnie temu oznajmił mi, że walentynek nie obchodzi, tak jakby chciał sie usprawiedliwić prze de mna. Nie liczyłam na nic... chyba nie liczyłam. Oby przezyć niedziele 14 lutego po raz któryś samotnie. Ale nie to boli najbardziej. Najbardziej ze wszystkiego boli to, że pewnie spędzi je z kimś innym. Ale jak mówi Kasia ' Jak kochasz to pozwolisz mu odejść... '  więc pozwalam i nie walczę.

Boli mnie głowa, żołądek  i serce. Głowa od myślenia, żołądek od żygania, a sercez tęsknoty .Myśle o moim Tomku, który nie żyje już od kilku miesięcy. Żygam swoimi myślami o tym jak mogłoby być gdyby żył. Tęsknie za nim jak cholera, za Łukaszem tez ale jemu musze dać odejść. Tomek zginął z mojej winy bez względu na to co kto powie wiem, że gdybym odebrała telefon, gdybym była kiedy wbijał iglę w wielką żyłę... On w tedy by żył. Czuję sie winna ale widocznie jest mi to potrzebne.

Mówię czasem rzeczy których sam nie rozumiem.Powiem coś głupiego potem żałuję...

perwers | 08 Luty, 2010 17:25

Mam  30 minut na pisani. Za pół godziny trzeba nauczyć się wiersza. Nowy cel ? Poprawić oceny w tym semestrze. uda się bo przecież musi, a jak sie nie uda to i tak będę szczęśliwa.Musze być.
Chciałam kupić Acodin. 'Łukasz' napisał kiedyś ze po tym można mieć niezłe jazdy, lek nie drogi bez recepty, a po 30 tabletkach ( tj, chyba całe opakowanie) prawdopodobnie  będę wąchała kwiatki od spodu. Ten chłopak mnie dobija, dzięki jego wskazówce o mały włos nie zrobiłam z siebie trupa. Głupi wniosek : ' jutro tez jest dzień' może kupie nie wiem.
Jest coraz trudniej ale łatwiej. Duszę w sobie wszystko ale to chyba pomaga, rozmawiam o nim tylko z Katarzyną.Moją Katarzyną, która nie jest moja bo jest jeszcze wiele osób które ją uwielbiają ale to dobrze.Łukasz też był moim przyjaciele. Z pozoru był, albo to ja w nim widziałam przyjaciela. A teraz uważam , że jest skończonym chujem i niczym nie różni się od dresów, których tak bardzo nie lubi. Różni się, ambicjami on jakieś ma. Ale jest skończonym palantem jeśli chodzi o uczucia, został skrzywdzony przez swoją dziewczynę, rozumiem ale to nie powód do krzywdzenia innych.
Katarzyna mówi, że 'Łukasz' mnie wykorzystał i że to wyłącznie jego wina ale ja czuję, że wina leży tylko po mojej stronie. W końcu wiedziałam, że on nic do mnie nie czuje, wiedziałam, ze myśli iż jestem pijana i moją winą jest to że byłam nie ostrożna i nie pomyślałam iż on chce się tylko ze mną przespać. 
Chyba dlatego jest źle. Dlatego, że siebie winie a jego próbuje usprawiedliwiać. Ale przecież nie widać po mnie, zachowuje sie normalnie, uśmiecham się rozmawiam z ludźmi. Tylko czasem w nocy płaczę i spać nie mogę ale chyb ato normalne. Chociaż nie mogę nazwać normalnym zachowaniem kolejnej próby samobójczej moze tym razem się uda... albo i nie.
 
 
Szczęśliwa jestem prawda... ? Bo tak chyba wygląda szczęście.
 

Starsz się oddychać szeptem. Pościel jeszcze pachnie ogniem naszych ciał...

perwers | 01 Luty, 2010 22:16

Miałam przed soba lustro i noz. Byłam naga. Mam krotkie wlosy i problemy.Nie zrobiłam sobie nic, mały postep. Może to dlatego, że dziś rozmawialismy... jak przyjaciele.
Poczekam do wakacji, przecież musimy się zobaczyć, obiecal.
 
Przysnil mi się sen ten sam od paru dni. znów z Toba  Łukaszu. Znow Cie widzialam i czulam przy sobie. A potem się obudziłam. Więc teraz błagam nie daj mi usnac albo nigdy nie budz mnie juz z tego snu.
Łukaszu potrzebowałam Cię dziś jak najbardziej tylko moglam. Potrzebowałam twojej klatki piersiowej  silnego ramienia i bicepsów. Potrzbowałam Twojego ciała za którym tęsknie. Przeraza mnie myś, ze mogłabym nigdy już nie poczuc smaku twoich ust ani zapachu twojego ciała. Chce twojego dotyku , chociazby musniecia. Chcę znow zobaczyc Twoją uśmiechnieta twarz. Chcce budzic sie pierwsza jeszcze przed toba, spojrzec na Ciebie spiacego, zlapac za reke i powiedziec ze cie kocham.
Jesli kiedys spedze caly dzien z toba nad morzem to obiecuje ze to bedzie dzien ktorego nie zapomnisz. Albo tak swietny ze bedziesz go rozpamietywal jak ja rozpamietuje nasza noc albo bedzie tragiczny dla mnie. Nie chce cie szantazowac nie chce Ci się narzucac. Chce bys pozwolil o sobie zapomniec albo  pozwolil n asiebie patrzec.
 
 
Ostatnia kwestia tego badziewnego  a jednoczesnie wspanialego wieczoru. Nadal musze zdobyc swoje 400 złotych jeśli mi się nie uda zrezygnuje ze swiata. Znow wyglada o jak szantaz ale poki co to jest moj jedyny cel najwazniejszy jak dotad i do niego daze. Teraz chce tylko tego.
 
 
Kiedyś spojrze w lustro spytam:
Czemu zawiódł instynkt góre wzięla pycha
Czy jesteśmy tu by karmić ego?
A moze swiat potrzebuje nas bardziej niz my jego.
Meczy mnie ignorancja i hipokryzja 
choć nie jestem świety musze to przyznać.
\Czasem pokusy uśmiechają się zdradziecko
ja pod presją bezradny jak dziecko
Pocą się dłonie już nie jestem odwarzny
Wiem to moja cena za dar wyobraźni. 
 
I tak siedze sam a za oknem moknie Praga
to jes ten moment by ze soba porozmawiać. 
Tysiąc mysli wątkow w głowi ebałagam
Czasami myślę ze nie zdąże i tego nie poukładam
 
 
molesta ewenement- czasem
Zapewne pomyliłam sięjak zwykle ale rzecz w słowach a nie w kolejności.Bardzo cenie sobie tą piosenke tak jak piosenki eldo. Nie słucham raczej hip hopu ale przy tych wykonawcach kłaniam się jak najniżej  tylko mogę. 

Wiesz potrafisz zabrac mnie do nieba wiec zabierz mnie i zostaw tam sama bo Ty masz swoj raj na ziemii beze mnie.

perwers | 31 Styczeń, 2010 22:50

Cześć. Umieram, długo i bolesnie umieram.
Choć tak naprawde zyje ale tak jak roślinka. 
Z tesknoty umieram. I jeszcze...z bólu umieram. Umieram ale przez cały czas żyję.
Nie potrafie sie oszukiwac. Nic z nas nie bedzie, nigdy nie było z reszta. Przynajmniej z jego strony.Traktuje mnie jakby mnie nie było. O wiele gorzej, jestem jego  dobra znajoma, szkoda tylko ze on dla mnie juz chyb anie jest przyjacielem. System powinien w obie strony. Nie chce juz znosic Twoich fochow kochana , najdrozsza mi osobo.
Łukaszu wbiles mi po raz kolejny noz w plecy  potem w serce a teraz chcesz wbic jeszcze w zyly.
Nie jestem naiwna tak jak bylam dotychczas.
Toz u schylku psychicznego.Prez Ciebie zmarnowalam rok zycia, zmarnuje jeszcze wiecej. 
Coraz czesciej lapie sie na tym, ze rozmawiam z nieistniejacym Toba.Nawet cie widze chociaz jestes 300 km ode mnie. Dzis czulam twoj oddechi dotyk. Nie wiem czy naprawde czy we snie. Nie rozrozniam. Czuje sie jak pijana. Przewrocilam sie dzis  bo zadzwonil dzwonek do drzwi a ja bylam pewna ze to Ty. Ej, powiedziales mi dzis ze zaliczyles trojkacik, jetes beznadziejny  prez Ciebi straciłam 30 minut witajac sie z muszla, a potem zasnelam  chyba przez placz. Prezciez to dla  Ciebie nic. Przeciez wiesz ze jestem  slaba spychicznie, wiesz ze zawsze chcialam umrezc. Chcialam sie zacpac ale przeciez gdyby mi sie nie udalo matka bedzie sie tlumaczyc przed policja. Coz, nie oszczedziles mi informacji jak to legalnie można palic marihuane nawet jesli Cie przylapia.
Z gory zapowiedziales mi ze nie obchodzisz walentynek, przeciez ja o tym wiem. Nie obchodzisz ich ze mna tylko z kims innym. Zapewne wyskoczysz na impreze zaliczysz kolejna ' cycata blondyne' i znajac Cie , opowiesz mi o tym.w tedy podetnies mi zyly.Nie, ja to zrobie dzieki twojej pomocy.
 
 Umrę sobie.Może to absurdalne ale niespełna miesiac temu modliłam sie do boga by zesłał n amnie raka złośliwego by wyleczyli  kolezanke ' Łukasza' ale nie podzialalo. Umre wiec inaczej. Ptrzebuje na za 1,5 miesiąca 400 zł a nie zdobede.
Rodzice... tak co z nimi ? Ojciec niby nie pije, pogodzil sie z matka i  mysli ze jest okej ze bede mu posluszna. Nigdy nie bede traktowala go nawet jak obcego czlowieka, jedynie jak wroga.
 
Chcialabym wakacje i lato i jeszcze dotyk męskiego ciala. Chcialabym znow polozyc glowe na meskim ramieniu i zasnac albo po prostu lezac i patrzec w gwiazdy. Zeby znow bylo smiesznie i zeby mnie pocalowal tak delikatnie jak tylko on potrafi, zeby zlapal mnie za reke, a kiedy bede plakala i bede tak okropnie wygladalaotarl mi lzy swoim kciukiem jak w tedy i zeby polozyl sie obok  i powiedzial ze przy mnie moze nawet plakac i smiac sie jednoczesnie.Chcialabym zeby zostawil dla mnei  swietne kapele i czekal az zasne jeden raz tylko . A potem moge juz umrzec bo niczego wiecej mi nie potrzeba. 

Żyjemy w rzeczywistości ciągłej sprzedaży, gdzie 'byc' przestaje cokolwiek znaczyć.

perwers | 20 Styczeń, 2010 15:59

Na chwilę obecną jestem emocjonalnie poukładana. 
 
Kasia nadal nie pisze. Łukasz * nadal nie pisze. W ogóle nikt się nie odzywa. Nie ułożyło się nic, ale jestem spokojna, ni eboje się teraz niczego, a moze to taka pustka w której już nic sięnie czuje. Nie wiem ale chyba wyodnie mi z tą pustka.
 
Wiem już czego pragnę z rzeczy materialnych 
1. Wymarzony tatuaż, którego się nie doczekam, ponieważ w poblizu nie ma żadnego studia, nie posiadam żadnych pieniędzy, jestem zamłoda i stracznie się boje. Co nie zmienia faktu, że chce go mieć. Bardzo. Nie uważam abym przez to miała się oszpecić wręcz przeciwnie poczułabym się z nim o wiele pewniejsza. 
2.Upragniony  niby irokez, którego też nie będę posiadaczką, gdyż moje kłaki są miekkie jak u 5 letniej dziewczynki.Wiele osób dało by bardzo wiele żeby mieć tak grube imiękkie włosy ja natomiast nienawidze ich. Mogłabym ściąć sięna łyso ale w tedy wyrzucili by mnie ze szkoły.
 3.W końcu nowe spodnie, gdyż jedna para mi nie wystarcza z tym też będzie problem ale może jakoś wybrne. ; ] 
 
*Tak  naprawde nie nazywa się Łukasz ale czas zaczać nazywać ludzi po imieniu.
 
Chciałabym choć trochę się ujawnic.Mam pewne imie, bardzo mi się nie podoba ale jednak je mam. Natalia tak brzmi. Jest okropne kojarzy mi sie z kimś gorszym. 
 
Jeśli chodzi o uczucia, to chce czuć bliskość Łukasza i chce być pewna że coś do mnie czuje chociażny przyjaźń, ale chce być tego pewna. Z ojcem nie chce mieć nic wspólnego pewnie on ze mną też nie. Niech tak zostanie, on pokochał bardziej alkohol i swoich kolegów.
 
Jutro  spodziewamy sie z matką wizyty księdza w domu. Nie lubię go. Krystykuje mnie, muzykę której słucham i ludzi z którymi się spotykam. Nazwał nas czarnuchami, zapytałam czy jest rasistą, powiedział, że nie ale będzie nas nazywał czarnuchami. Co roku sprawdza zeszyty w tym roku sprawdzi i mój. Prawdopodobni ezbeszta mnie za treść. Jako okładka Twarz La weya, pierwsza strona to wielki napis ' Vader,Hunter,Ac/Dc - higway to hell'
 
Będę z siebie dumna. CIekawe tylko ile czasu.

Teraz juz... chodz do mnie chodz... Nagannie pragne Cie..

perwers | 19 Styczeń, 2010 15:50

Kolejny dzien z  serii mialo byc pieknie ale i tak nic z tego nie bedzie. Cały miesiac czekania na przerwe zimowa w szkole. I jedno zdanie ktore wszystko popsulo.Szlag trafil cala odwwage, pewnosc siebie i sile. Nie widze przyszlosci dla czegokolwiek. Zyje by umrzec, ucze sie ale i tak umre, usmiecham sie zeby to innym bylo lepiej. Dzis lzy cisna mi sie do oczu ale nie placze. Chyba juz  ich tam nie ma. Odpuszczam wszystko,wszystkich,wszystkim.

Wiem, ze juz nigdy wiecej nie zobacze sie z osoba na ktorej mi zalezy, tak bedzie lepiej, dla niego. Nie zobacze sie tez z Katarzyna, dla niej bedzie lepiej. Bardzo jej wspolczuj epustki w srodku ale nie pomoge  bo moglabym sie zlamac poczuc cos. Najmniejsza obawa  o nia mnie zlamie.

Dzis widzialam jak po nasze szkolne maluchy( mamy polaczone szkoly) przyjezdzali ojcowie i pomyslalam o moim i miomo ze chcialabym poczuc jego bliskosc to czuje tylko i wylacznie wstret. Nie potrafie nikomu zaufac, nikogo pokochac.

Jak na W-Fie.
Boli, piecze.
Moje rece.
Pulsuje.
Znow goraco.
Piecze.
Krzyki, smiech.
Chyba ze mnie.
Nadal boli.
Czuje lzy.
Nie widze ich.
Pilka.
Teraz twarz, boli.
Szczeka. Przeszywajacy bol.
Smiech, strach.
Tak w kolko.

A teraz sie boje. Co jest, co bedzie,co bylo? Czego nie bylo, czego nie bedzie ? Pomocy chce! Prosze pomoz, mamo. Mamo słuchaj, popatrz na mnie. Dlaczego nie patrzysz? Sluchaj mnie. Sluchasz uff. teraz powiedz co mam zrobic, zeby nie bolalo w srodku tam, w glowie mojej. Nie chcesz powiedziec, wolisz zatopic sie w ksiazkach. Ja tez bym wolala.
Katarzyno, chodz! No chodz ! Dlaczego nie idziesz ?Kasiu wysluchaj. Dlaczego nie chcesz? Jeden temat, jedna mysl, jeden rytm.Spalmy zdjecia, nie pamietajmy,zapomnijmy, ucieknijmy, razem daleko. Nie chcesz! Mowilas ze na nikim nie zalezy Ci tak jak na mnie. Klamalas ? Klamalas. Milczysz. Pojde sama. Nie pojde, boje sie. Zostane. Nie chce sama. Nie odezwe sie.

Zegnam.

Cały sens isnienia, żeby umieć zyć bez znieczulenia...

perwers | 18 Styczeń, 2010 21:14

Czuje sie jak maly dzieciak. Niby potrafie napisac wypracowanie na 10 stron, a glupiej notki dodac nie chce, nie moge czy cos. Coraz czesciej lapie sie na tym ze pisze jak zwykla nastolatka przezywajaca piewsza milosc. W zasadzie to wlasnie taka jestem i chyba na sile probuje udowodnic sobie ze nie. Niby dojrzalam emocjonalnie, tak twierdza ludzie, tak twierdze ja. Jestem jeszcze dzieckiem, a mam za sobą już conajmniej 3 próby samobójcze i czasem wmawiam sobie, ze to wszystko przez ojca alkoholika, brak kasy w domu, przeprowadzke ale chyba okłamuje samą siebie. Czlowiek jest kowalem wlasnego losu, czuje sie wiec winna calemu zamieszaniu jakie wokol siebie tworze.
 
święta minely, byly okropne, bez prezentow, rodzinnej atmosfery i bez ojca. Przezylam jestem zdrowa choc niekoniecznie silna. Sylwester zakonczyl sie dziwnie. Odrkylam w sobie strach przed bliskoscia drugiej osoby. Wiem ile potrafie wypic, wiem tez, ze matka chce mojego szczescia i bardzo sie stara ale przez ostatnie 4 lata jej to nie wychodzi. Coz nie winie jej za to. Matka pierwszy raz zobaczyła mnie pijaną, ale nieprzejelam sie tym. Ot tak, potem rozmawialysmy dlugo i szczerze. I tak nie widze sensu w dalszych rozmowac. 
 Teraz zastanawiam sie czy chłopak, a wlasciwie facet na, ktorym mi zalezy czuje do mnie cokolwiek. albo to ja jestem taka glupia albo to on taki skomplikowany.Chyba tesknie, pierwszy raz. Tesknie za  ustami, ciepłymi , pachnącymi arbuzami, tęsknie za zapachem skory, za dotykiem i za cieplem ciala. Tesknie za jego glosem, za usmiecham. Tesknie pierwszy raz w zyciu tak silnie. Tak bardzo ze nie moge sie pochamowac.
 
Dobranoc.

A jeśli powiem nie ?

perwers | 18 Grudzień, 2009 18:51

dupa, dupa, dupa, dupa.

Wszystko jest dupa.
Wytrzymałam całe 12 dni bez rozmawiania na gadu z bardzo greckim Bogiem w białej koszulce. A potem właśnie dupa. Jakoś tak napisałam bo niby dlaczego nie ?
I nawet rozmawialiśmy... tak inaczej rozmawialiśmy. Wyżaliłam się i nawet mnie wysłuchał. Wyczuł, że coś jest nie tak. Kazał mówić więc mówiłam. A właściwie pisałam. Pisałam o Tomku, dużo o nim.A potem poczułam nagłą chęć przytulenia się do kogoś. Nie do matki czy brata. Tylko do chłopaka, do kogoś na kim mi strasznie zależy.

Dziwne ale rozmawialiśmy też o nas. Przez cały czas wiedział, że mnie w sobie rozkochał i zostawił jak psa bezdomnego. Wiedział co czuje ale jednak ukrywał to i chyba tak mi było lepiej.
Rozmowa była dziwna ale zacytuję kawałek, nawet spory.

(O)n  - wiedziałem że sie odezwiesz
(s)tokrotka -dlaczego wiedziałeś ?
o -  po prostu
S - sugerujesz iż nie potrafie wytrzymać bez pisania do Ciebie ?nie ma po prostu.
O - bo jestem wystarczająco daleko by moc mi cos powiedziec i nie patrzec w oczy ?
S - znam cie troche ; ) przynajmniej tak mi sie wydaje ; )

Przerwa.

O- czym sie znów zadręczasz? Uśmiech
S- Tobą się dręcze. 
O-a więc wariat ; )
S-dlaczego wariat. ? to Ty jestes wariat a ja jestem tylko człowiekiem który nie nadąża.
O- bo nie ma racjonalnego wytłumaczenia za dręczeniem sie kimś kto nie potrafi znalezc własnego miejsca w swiecie.

 

23 grudnia będzie dokłądnie pół roku jak pierwszy raz widziałam go na oczy. Mamy zostać przyjaciółmi, przynajmiej on powiedział, że woli mnie jako przyjaciółkę. Niech i tak bedzie ale ja wiem, że to już nie będzie przyjaźń to nie będzie nic. Kontakt się urwał.
Nie lubie świąt. Nienawidze. Tyeraz najgorszy czas. Najpierw pierdzielone świąta głupia wigilia. Głupia bo nawet nie mogę spędzić jej z rodziną. To znaczy mogę z matką i ewentualnie z bratem. Ojciec pije, nawet nie wiem gdzie jest w tej chwili. Może właśnie zabawia się z jakąś dziwką, a może śpi w samochodzie. Matka maskręconą nokę wiec wszystko robie ja. Brat przyjedzie na gotowca albo wcale. Prezentu nie dostane w ogóle. Ale nie to mnie boli. z resztą mniejsza.Zaraz po świętach sylwester i dylemat spędzić go z przyjaciółką , będzie miło ale nudno z drugiej strony nie chcę żeby była sama, mogę jeszcze iść na domówkę do brata i tam będzie świetnie ale co z tego pewnie będę miała wyrzuty sumienia bo przyjaciółka zostanie w domu sama.Po sylwestrze  14 luty  dołujące święto ale  jakoś je przezyje. Najgorsze to, że walentynkę dostanie jakaś inna dziewczyna fana białych koszulek . Dziewczyna czy przyjaciółka mniejsza nie chodzi o jakąś głupiią kartkę czy jakiś prezent, życzenia. Nie o to. Po prostu chciałabym ten dzień spędzić z nim. Z kimś kogo kocham, ale jeśli kocham to pozwalam odejść więc nie będę zatrzymywała. Potem moje urodziny nie chce ich obchodzić bo 2 dni po nich  napisał do mnie po raz pierwszy. Następnie dzień kobiet , to samo co walentynki.  Ech. Po dniu kobiet  zostaje około 4 miesiące do wakacji więc  aby przezyć do 9 marca.

Ciao.

Na cholerę obiecywać... Nie spełniac w ogóle.

perwers | 26 Listopad, 2009 20:52

 Znów to samo. Znów cholerne uczucie. Nawet nie wiem o jakie uczucie chodzi.Czasem mam ochotę wsiąść w pociąg i jechać tam daleko żeby go zobaczyć,a na wstępie strzelić mu w twarz. Podobno mszczą się słabi. Być może ale czy wobec tego jestem słaba?  Rozmowa jak każda. Najpierw napisze,  potem pogadamy 5 minut i mów jak do ściany. Nie tylko nie pożegna się. Za każdym razem przestaje ze mną rozmawiać ot tak. Za każdym razem obiecuje sobie że mu nie odpisze. Za każdym razem kończy sie to tylko obietnicą.

 

...

Nienawidze tego typa. Naprawdę go nienawidze. Za to co mi zrobił. Za to, że czuje się teraz jak dziwka, jak dziewczyna na jeden raz. Nienawidze go za to, że śni mi sie po nocach, nie mogę myśleć o niczym innym. Najbardziej nienawidze go za to, że tęsknie, tęsknie jak jeszcze za nikim.

Dziś włef. Uwielbaim koszykówkę ale jestem chora na astmę, choć nie przeszkadza mi to w życiu  to jednak muszę troche na siebie uwazać. Chciałam się wyżyć ale nei potrafiłam, szlag trafił całą złość. Nie potrafiłam nie chciałam. Najpierw wyniszczyłam się od środka, tera chcę biegać, tańczyć ale nie mogę. Zmęczenie zawsze bierze góre.Jestem teraz senna jak nigdy, zaraz po wychowaniu fizycznym zasnęłam na ramieniu koleżanki. I teraz chce mi sie tak bardzo bardzo spać.

Tak w nicości trwam...

perwers | 25 Listopad, 2009 19:03

Myśle ostatnio. Myślę dużo i intensywnie. Jest źle potem znów dobrze. Wspaniale kiedy śnie bo ciągle o nim jednym. Przed snem myslę o tamtej nocy z nim spędzonej o ciepłych pocałunkach, smaku jego  skóry i męskim zapachu. Tam pociągającym... Tym, któremu nie mogłam się oprzeć.

***

Śniło mi się, że  przyjechał samochodem do szkoły. Swoim własnym, takim jakim sobie wymarzył. W tym udawanym życiu zwanym snem było cudnie. Nie spodziewałam się go. Nie przypuszczałam, że przyjdzie do mnie. Choć na niby... Przyszedł jednak. Wszedł głównym wejściem. Przeszedł przez drzwi dzielące  korytarz od stołówki. Był ubrany w białą koszulkę, taką zwyczajną, taką którą najbardziej u niego lubiłam, spodnie moro  dość luźne. Czarne polskie skoczki. Szedł na luzie, jego opalone ręce były jeszcze ciemniejsze niż zwykle. Najpierw zauważyły go dziewczyny siedzące ze mną na ławce. Potem ja...  Miał właśni epukać do pokoju nauczycielskiego, w tedy właśnie zerwałam się.

-Przepraszam, Pan do kogo jeśłi można zapytać ?

-Och. Właśnie Pani szukam. – Powiedział i pokazał cudne idealnie równe, białe ząbki.- Czy zechciałaby mi pani pokazać odrobinkę tych pięknych lasów i jezior?

Mimo woli uśmiechałam się  tak szeroko że bolały mnie policzki.Objął mni ew pasie i pocałował, tak długo, tak gorąco. Kiedy się od siebie odsunęliśmy poczułam wielką radość. Właśnie w tym momencie otorzyły się drzwi od pokoju nauczycielskiego. Matematyczka spojrzała na nas pogardliwie.Chyba wiedziała co się święci. U niej takie coś nie przejdzie.

- Dzień dobry chciałbym zabrać Ją do domu.- powiedział pewny siebie.

- Przykro mi ale tylko osoby pełnoletnie i spokrewnione mogą odbierać uczniów z naszej szkoły. - Odparła matematyczka,a w jej oczach widziałam nienawiść, nie tyle do nas co do całej szkoły, wszystkich uczniów , ludzi...

Co miałam robić? Albo zostać w tej budzie jeszcze 5 godzin i tłumaczyć wszystkim kto to był , jak ma na imie, ile lat, co chciał... Nie miałam na to ochoty... 

- Alee... Proszę Panią to jest mój brat... tyle że przyrodni. Ma na imie ‘X’ ma 18 lat... –skłamałam.

-Jeśli tak... to chyba mogę Cię puścić... ale masz mieć na jutro usprawiedliwienie z podpisem jednego z rodziców. – doparła – ale najpierw chcę zobaczyć Pana dowód osobisty. –dodała, najwyraźniej myslała, że jeszcze coś na mnie znajdzie.

X podał jej dowód osobisty. Obejrzała i kazała  udać się w stronę wyjścia.- Nejciku, byłaś genialna...-zaczałą- myślałem już, że Cię nie puści.

- Króliczku, nie mów do mnie Nejcik, mów do mnie Nejt, tylko ty masz prawo mnie tak nazywać. Skorzystaj z tego.

Więcej już nie rozmawialiśmy.  Jechał przed siebie. Jechał tak szybko ale się nie bałam. Kazałam mu się zatrzymać przy moim starym ochydnym domu. Zatrzymał się. Wybiegł z sammochdu  i otworzył mi drzwi,a ja zarzuciłam mu rece na szyje. Znów się całowaliśmy. Weszliśmy  do domu. Od razu ruszył do mojego pokoju,  usiadł wygodnie na kanapie. Poszłam za nim. Usiadłam obok  króliczka i spojrzałam. Sięgnęłam ręką po szklanki  stojące na półce pobiegłam do kuchni po lód i wyciągnęłam spod biurka  Danielsa. Nalałam do szklanek i podałam mu jedną. Pociągnęłam łyka, on zrobił to samo. Znów usiadłam obok niego, ponownie spojrzałam w jego  oczy o niewiadomym kolorze. Odstawilam szklankę i nie trzaba było nic mówić całowałam go. I chciałam jeszcze. Zaczęłam go rozbierać. Oderwał sie ode mnie.

- Twoi rodzice...

- Matka u znajomych wróci za 2 dni... ojciec u ‘ koleżanki’ wraca za 3 dni.

Rozbieraliśmy sie całując. Łożko było  już rozścielone. Dotykałam jego klatki piersiowej kochałam ją tak samo jak kochałam każda inną część jego ciała. Dotykał moich piersi, brzucha, ud. Pozwalałam mu na wszystko. Znów ze sobą spaliśmy...

- Nejt... moja Nejt... nie chę Cię znów krzydzić maleńka... znów tak jak to zrobiłem 5 miesięcy temu.

- Nie skrzywdzisz króliczku już bardziej... wytrzymałam i wytrzymam jeszcze... ale teraz ciocho... całuj mnie, dotykaj króliczku kochany...

 Obudziłam się wcześniej niż on, wstałam naga. Udałam się do kuchni...

- Dzień dobry króliczku...  myślałam, że śpisz. – mówiłam do niego naga.

- Nie śpie i nie chcę spać bez Ciebie. Nie teraz.

- To dobrze bo zrobiłam Ci coś do jedzenia.

- za chwilkę wstanę Nejciku... zachwilę, ale teraz połóż się tu obok mnie. Taka naga jak teraz.

- Nie wstawaj... ono przyjdzie... i ja przyjdę trazem z nim.

20 sekund później byłam już w łózku obok  mojego greckeigo boga.

- Nejciku. Dalczego tak sie starsz... Wiesz, że wyjadę. Znów nie będziemy sie widzieć długo. Będziesz tesknić. Przepraszam...

- Ćśś. Nie przepraszaj tak musi być. To ja się zakochałam...

   Dalej nie było nic. Koniec snu. Teraz tak barzdo chcałabym aby on się spełnił. Przyznałam sie przed sobą. Kocham go, kocham króliczka...

Damy misiowi w pysk Stokrotko.

perwers | 24 Listopad, 2009 22:08

.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Odpoczęłam na niby przez całe 2 tygodnie. Kiedy wróciłam do domu i on zawitał do portu. Nie potrafiliśmy już ze sobą rozmawiać. A może poprostu byliśmy w niezręcznej sytuacji. ***W czasie wakacji bardzo wiele sie wdarzyło. Postanowiłam zmienić szkołe choc jest to trudne kiedy wybierasz się do grugiej klasy. Chyba nie miałam w nim oparcia ale nie to się liczyło. Przez cały czas zasypiałam myśląc o nim, śniąc, oddychając jego powietrzem. Na lekcjach czułam jego zapach. Często na przerwach wybuchałam płaczem  biegłam do łązienki i przesiadywałam tam całą 20 minutową przerwę.Poczatek Listopada był trudny chociaz już odrobinę się uspokoiłam. Na lekcjach i przerwach byłam spokojna choć naprawdę przez cały czas o nim myslałam. Wytrwałam długo. Piszemy teraaz ze sobą dość często.Czasem  o głupotach, czasem pomaga mi w odrabianiu lekcji innym jeszcze razem rozmawiamy jak dobrzy znajomi.  A teraz coś dla Tomka. Mojego Tomka przez, którego pokochałam stokrotki, który mnie szanował. I nigdy nie próbował nawet wciągnąć w to bagno, w którym sam siedział.Mojemu Tomkowi... mojemu bratu... Ćpunowi , narkomanowi i kochanemu przyjacielowi... Nigdy nie zapomnę jak odgarniałęś moje waskudne włosy z twarzy i mówiłeś „ Kwitniesz na wiosnę. Jesteś Stokrotką nikim innym”

Kochanemu Tomkowi Stokrotka...

Blog | Plotki
Ranking stron internetowych, najlepsze strony www TOPLISTA. Najlepsza toplista. Ranking. Fajne forum dyskusyjne - ranking forum. Najlepsze fora.